Już bardziej otwarte być nie może

Dlaczego pani stoi na środku chodnika? Blokuje pani innym drogę! – zniecierpliwiony kobiecy głos wyrwał ją z zamyślenia. - Ach przepraszam, ja tylko… - kobieta już nie słyszała, pobiegła dalej, przeciskając się wśród tłumu na ulicy.

Alicja stała przed wielkim budynkiem ze zdobnymi gzymsami i zadzierała co chwilę głowę do góry. Stała w tym miejscu jak wrośnięta od kilku minut, przechodnie musieli ją omijać i trącali co chwila ramionami, bo wyrastała nagle na ich zabieganej drodze. Ten budynek może być od jutra jej miejscem pracy. Wystarczy podpisać dokumenty. Poradziła sobie doskonale na wszystkich etapach rekrutacji, zostawiając w tyle innych kandydatów. A teraz dopadły ją wątpliwości.

- Czy ja na pewno sobie poradzę…? Powtarzali mi, że to świat mężczyzn, że kobieta się tu nie sprawdzi… A co, jeśli mieli rację? Jeśli szef da mi zadanie, a ja nie będę wiedziała, co z tym zrobić i najem się wstydu? W centrum miasta korki, a jak będę się spóźniać i w końcu mnie zwolnią? – im dłużej stała przed schodami prowadzącymi do wejścia, tym więcej przychodziło znaków zapytania. I nagle drzwi się otworzyły, a u szczytu schodów stanął rosły mężczyzna z ochrony. – Obserwuję od dłuższej chwili, jak przestępuje pani z nogi na nogę. Za chwilę zacznie padać. Zapraszam do środka. Już bardziej otwarte być nie może… Alicja otrząsnęła się z szarych myśli. – No pewnie! Już bardziej otwarte być nie może! Spełnia się największe marzenie jakie miałam, wiec czego tu się bać? Odetchnęła z ulgą i ruszyła dziarsko po schodach, po nowy etap w życiu.

Eryk stał przed dylematem. Trudno mu przychodziło podjęcie decyzji, a teraz to już w ogóle. No bo chociaż nie czuł się szczęśliwy, to jednak rozstać się z osobą, z którą żyło się przez ostatnie kilkanaście lat, nie jest łatwe. Ujęła go kiedyś swoją radością życia, ale to już zgasło. Teraz zostały krzyki, wpadanie w gniew, awantury. No i jest dziecko, które potrzebuje obojga rodziców. Czuł się równocześnie wypalony i pełen nadziei, że coś jeszcze da się odbudować. I właśnie wtedy jadąc samochodem przez miasto, zobaczył ją. Stał na światłach, a ona przechodziła w objęciach obcego mężczyzny. Czas się zatrzymał. Nie słyszał już trąbienia samochodów wokół, kiedy światła się zmieniały, a on nadal nie mógł ruszyć. Nagle usłyszał stukanie w szybę. – Czy dobrze się pan czuje? To proszę jechać, już bardziej zielone być nie może… - kobieta uśmiechnęła się pod nosem i wsiadła do swojego auta. – Tak, wszystko jasne! Już wiem, w czym nie tkwić. Co to za życie, w którym się utkwiło, zamiast żyć… Już bardziej zielone być nie może… Ruszył, dodając gazu i uwalniając ruch na zatłoczonym skrzyżowaniu…

Autor: Agnieszka Wykrota – Przysiwek

Hipnoterapeutka, Specjalistka Metod Naturalnych, Cellular Healing Academy

fot. Internet/pinterest

Doktor | Anioł - Wszelkie prawa zastrzeżone © 2024
Powered by Quick.Cms | Webmaster by Zakładanie stron